Zdjęcia oraz teksty, zamieszczane na blogu są moją własnością i zabronione jest kopiowanie ich bez mojej zgody. W przypadku gdy tekst lub zdjęcia nie są mojego autorstwa, zamieszczam odnośnik na końcu posta.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1:72. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1:72. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 lutego 2015

Cierpliwość popłaca, malujemy!

Witam! Pewnie myślicie, że zapomniałem już o modelu, nic z tego :). 
Dziś kolejna relacja z postępów, zapraszam.

Na początek odpowiedź na pytanie użytkownika Adamerio z postu "Wiatr we włosach, much na zębach...- szyba w kabinie musi być!".
Cały model, jak i szybki skleiłem tym klejem:


Nie jest to jakiś szałowy klej, ale na początek mi wystarcza. 
W przyszłych modelach rozejrzę się za jakimś innym. 
Szybki kleiłem przy pomocy wykałaczki.

Wracając do budowy, jesteśmy na ostatniej prostej :). Szybka wprawiona (o czym możenie przeczytać tutaj) i czas na malowanie podwozia. Lepiej to zrobić przed przyklejeniem kabiny, ponieważ będzie wygodniej.

Pomalowałem tylko te najważniejsze elementy
Czekając aż podwozie wyschnie zabrałem się do klejenia paki. Wnętrze pomalowałem kolorem brązowym i przetarłem suchym pędzlem kolorem dunkelgelb.

W mojej ubogiej palecie nie miałem innego koloru, więc wyszło jak wyszło.
A na zewnątrz, podobnie jak cały samochód pomalowałem kolorem 04 Gelb. Ile z tym katorgi było... brak słów. Jedna warstwa, nic. Druga warstwa, trochę lepsze nic. Trzecia warstwa, już coś tam zaczynało kryć, efekt poniżej.


Już miałem zrezygnować, ale malowałem wytrwale, warstwa za warstwą. Po pięciu byłem zadowolony, pozostały jeszcze małe niedoróbki i paka gotowa. 
Czas na przyklejenie kabiny. Tył pomalowałem od razu, ponieważ po przyklejeniu paki byłyby trudności z malowaniem.

Fiat powoli nabiera kształtów. Zaraz... zaraz... Czegoś tu brakuje

Łe matko, o mały włos i zapomniałbym o błotnikach i lampach.

Cztery warstwy farby i nadal brak efektu. Mała irytacja...
...ale cierpliwość popłaca. Dziesiątki maźnięć pędzlem i:

Trochę szybkę pobrudziłem, no trudno.


Światła i tablicę rejestracyjną pomalowałem osobno i dokleiłem na końcu.
Numer na rejestracji malowałem igłą.

Gdyby nie trzęsące się ręce to wyszłoby ciut lepiej.

Czas na trójkolorowy kamuflaż. Wzorem będzie ilustracja na odwrocie pudełka. Oczywiście odczekałem aż cały samochód wyschnie i zacząłem od nałożenia oliwkowego. Tym razem napaćkałem trzy warstwy.


Coraz bliżej końca
A tak prezentuje się gotowy model. Zostały mi jeszcze do pomalowania światła, ale to zrobię w niedalekiej przyszłości, ponieważ czekam na farbki.






Plandekę pomalowałem również oliwkowym i potraktowałem ją suchym pędzlem kolorem dunkelgelb. Idealnie nie jest, zdaję sobie z tego sprawę. Ogólnie jestem zadowolony z efektu. Wszelkie niedociągnięcia (i tu proszę Was o wytknięcie ich :) ) postaram się zniwelować. 
Pozostało mi jeszcze pobrudzenie i okurzenie go oraz zbudowanie małej dioramy :). Relacja z budowy oczywiście na blogu. Planuje też małą sesję, w lepszej jakości, gdy wszystko będzie gotowe w 100%. Już teraz zapraszam! 

czwartek, 29 stycznia 2015

Wiatr we włosach, muchy na zębach...- szyba w kabinie musi być!

Po trzydniowej przerwie czas na kolejną relację z budowy. Na początek trochę historii.

Lata dwudzieste XX w. Na wyposażeniu Wojska Polskiego znajduję się ponad 40 marek (o matko!) pojazdów mechanicznych, pochodzących głównie ze zdobyczy wojennych. Tak duże zróżnicowanie prowadzi do problemów eksploatacyjnych i technicznych. Co marka, to inna konstrukcja pojazdu. Kilku mechaników nie jest w stanie ogarnąć tych wszystkich typów silników, co i jak jest zbudowane (hm, w sumie to są w stanie, tyle że to zajęłoby im tyle czasu, że te pojazdy wylądowałyby na złomie). Trzeba coś z tym zrobić. Postanowiono ograniczyć liczbę marek i rozpocząć produkcję w Polsce.
21 września 1932 roku (Państwowe Zakłady Inżynierii) zawarły
 umowę licencyjną z włoską firmą FIAT (Fabbrica Italiana Automobili Torino), na mocy której rozpoczęto produkcje samochodu ciężarowego Fiat 621 L o ładowności 2,5 tony oraz Fiat 621 R, wersję autobusową.
Jakie drogi w Polsce mamy obecnie, każdy widzi. Wcale lepiej nie było w latach 30 XX w. Postanowiono więc wzmocnić włoską konstrukcję Fiata, żeby ten sprostał polskim drogom. Modyfikacje jakie wprowadzono to m. in.:
  • zwiększenie rozstawu i wzmocnienie osi (żeby z łatwością omijać dziury)
  • wzmocnienie ramy
  • wzmocnienie osadzenia drzwi w kabinie (oczywiście żeby nie wypadły podczas jazdy)
  • większy zbiornik paliwa
  • wzmocniono amortyzatory i resory
  • zastosowano prosty gaźnik Solex.

Produkcja samochodów Poski Fiat 621 w liczbach:
  • 9400 samochodów ciężarowych
  • 330 pojazdów sanitarnych
Ale zanudziłem, co? Mam nadzieję, że mi wybaczycie tę dawkę historii :).
Dobra, dosyć gadania, wróćmy do sklejania. 

Zaczniemy od wprawienia szybki do naszej kabiny kierowcy. Skąd ją wziąć. Wbrew pozorom to bardzo proste :). Kojarzycie pudełka z okienkiem? Można zastosować te plastikowe okienko, albo wieczko z plastikowego pojemnika, np po surówce.

Ja wybrałem okienko z pudełka.
Najpierw mierzymy wysokość i szerokość okna w kabinie. Następnie skalpelem zaznaczamy delikatnie linie cięcia (zwykle z małym zapasem, żeby można było przykleić szybkę) i wycinamy.

Boczna szybka

Przyklejamy? Otóż nie :). Wykorzystamy już gotowy element, żeby odrysować drugą szybkę.

Przednia szyba. Szklarzem nie jestem, ale obiecuję, że szyby w kolejnych modelach będą lepszej jakości :)
Miałem małe problemy z przyklejeniem szybek. Kilka razy mi się odklejały, jak nie lewa to prawa... Gdy wydawało się, że wszystko jest w porządku to odpadła przednia, eh... złośliwość rzeczy martwych. Ciężko je przykleić z powodu małej powierzchni przy oknach (miejsce gdzie można przykleić szybkę jest szerokości 1 mm)

No ale co cię nie zabiję, to cię wzmocni. Szyby na miejscu:)

Niestety nie udało mi się uniknąć pobrudzenia klejem.
Należy zwrócić uwagę na górną krawędź wprawionych szybek, żeby nie wystawały bo nie przykleimy dachu. Sprawdźmy, czy wszystko pasuje.


A do pracy jadę tak:

I te uczucie wiatru we włosach. Wszystko by pasowało, gdyby nie odbijające się od czoła muchy...
No nie no... tak jeździć nie można :). I na tym zakończymy dzisiejszy krótki wpis. Idę skleić kabinę do podwozia, nadkola, zrobić pakę i powoli będę malował. Do zobaczenia!


niedziela, 25 stycznia 2015

Fortuna kołem się toczy...

Dobry wieczór. Wszystkie narzędzia posprzątane, pędzle umyte, farbki zakręcone. Na stole warsztatowym lampka już zgasła. Czas na podsumowanie dzisiejszych zmagań na froncie modelarskim.

Na początek chciałbym Wam zaprezentować pomalowaną sofę kierowcy (dziwnie brzmi, ale fotelem tego nazwać nie można)

Wyszło chyba nie najgorzej

Dziś mierzyłem się z kołami. Na zdjęciu powyżej efekt nieudanego brudzenia, ale o tym za chwilę.
Zacznijmy od początku.
Po wycięciu z ramki usuwamy pozostałości. Robimy tak z każdą częścią modelu, nie tylko z kołami. Usuwanie kawałków plastiku to konieczność, jeżeli nie chcemy zeszpecić modelu.



Duży nadmiar delikatnie odcinamy skalpelem, uważając przy tym, żeby nie uszkodzić części modelu. Najlepiej odcinać po małym kawałku. Gdy uznamy, że już wystarczy, szlifujemy resztę papierem ściernym o gradacji od 600 do 800
i koło wygląda o wiele lepiej.
|
|
\/
Pewnie zastanawiacie się, dlaczego jest tak upaćkane. Ja też :)


Ale spokojnie, wszystko jest pod kontrolą. Pozostały jeszcze trzy...

W rzeczywistości na efekt czekalibyście... no, cały dzień. Jedna warstwa, czekanie aż wyschnie. Druga warstwa, znów czekanie, malowanie kamuflażu, poprawianie niedoskonałości, bla... bla... bla. A tu? Jedno przejechanie palcem po rolce przewijania i proszę, gotowe. Magia internetu :)



Teraz obiecane kilka słów o nieudanym brudzeniu. Otóż chciałem trochę urozmaicić model, dodać kurz. Zakupiłem w sklepie dwa pigmenty (tak na początek, żeby poćwiczyć), jasny piasek i ciemny brąz. Nałożyłem jaśniejszy pigment i utrwaliłem go pigment fixerem. Nie byłem zadowolony, wiec spróbowałem z brązem. Chyba dałem za dużo płynu bo wszystko mi się rozpłynęło. Oto efekt:


Nie wyszło. Kolory się zmieszały. Żeby ratować sytuację pomalowałem koło jeszcze raz. Będą kolejne próby z pigmentami. Macie jakieś rady? Przydałaby mi się Wasza pomoc :). Z góry dziękuję.

Podsumowując: modelarstwo nie wybacza błędów. Dostałem lekcję i mam nauczkę. Po dzisiejszym dniu przegrywam 1:0, ale nie składam broni :).

W czwartej części zmagań z Fiatem przedstawię Wam krótką historię tego pojazdu, wprawię szybki do kabiny i... się zobaczy :).

A tymczasem życzę spokojnej nocy, dobranoc.

sobota, 24 stycznia 2015

"Siostro, poproszę pęsetę." i mała zapowiedź.

Już w przyszłym tygodniu ruszę z nowym projektem. Ma to związek ze zbliżającymi się walentynkami (do tego jeszcze daleko, wiem, wiem ale rękodzieło wymaga czasu). Chcę zrobić swojej dziewczynie mały upominek. Stwierdziłem, że po co kupować, skoro mogę zrobić coś sam. Chwila pomyślunku + trochę czasu na realizację = satysfakcja z wywołania uśmiechu na twarzy kogoś kogo kochasz :)
Więcej szczegółów wkrótce.

Dziś w roli głównej pęseta. W modelarstwie bardzo praktyczny i potrzebny sprzęt, w sumie obowiązkowy. Eh... jeszcze gdyby ręce się tak nie trzęsły... Boję się pomyśleć co to będzie na starość :). 
Na początku używałem prostej pęsety, ale o wiele lepiej sprawdza się zakrzywiona. No dobra, dosyć tego gadania, trzeba skleić miejsce dla kierowcy. 

Na początek dźwignia zmiany biegów. W poprzednim poście zwróciłem uwagę na to, aby za bardzo nie wycinać jej z ramki. Tu doskonale widać, że dolna część dźwigni jest potrzebna.

I weź tu traf... bez lupy ani rusz.
  
O patrz, udało się.


Pasuje idealnie. Teraz pytanie, następnie kleimy kierownicę czy fotel kierowcy? Pierwsza myśl, która przyszła to kierownica, ale zapaliła mi się lampka w głowie: skąd będziesz wiedział na jakiej wysokości umieścić kierownice? Co jeśli po przyklejeniu fotela okaże się, że kierownica jest za nisko? Więc kolej na fotel.

To raczej sofa, a nie fotel dla kierowcy...

Z wycięciem kierownicy miałem trochę kłopotów (liche to takie), o mały włos i by się złamała. Powolnymi ruchami skalpela przeciąłem miejsca połączenia z ramką i jakoś obyło się bez ofiar :). Wystarczy jeszcze przykleić.

Pęseta- 14 zł. Lupa- no to już droższy wydatek. Wygoda w klejeniu- bezcenne.
Wszystko już na swoim miejscu, zaczynamy malować. Kierownicę i gałkę od dźwigni biegów upaćkałem na czarno pędzelkiem 10/0 (tu wystarczyła jedna warstwa), a sofę na brązowy pędzlem 2/0 (tu już musiałem malować dwa razy).

Tu jeszcze sofa bez obicia.

I to ostatnie zdjęcie, nie męczę już Was, przynajmniej dziś ;). Wyposażenie wersja standard: sofa, kierownica i dźwignia. Zastanawiacie się pewnie gdzie jest silnik, pedał gazu, sprzęgło, hamulec? Otóż odpowiadam: w wersji exclusive. Tu mamy napęd typu Flinston, czyli przebieraj nogami ile wlezie :)

I to tyle. Kolejna relacja z postępów wkrótce!
Serdecznie zapraszam.








piątek, 23 stycznia 2015

Złodzieje elementów i pęknięty resor

Stało się! Na warsztat trafia pierwszy model, Fiat 621 z serii First to Fight. Szybki montaż, dobry dla początkujących :). Do wyboru jest jeszcze z CKM przeciwlotniczym. Ja wybrałem wersję z plandeką, która bardziej mi się podoba.



Na odwrocie pudełka propozycja jakimi kolorami i w jaki sposób należy pomalować model. Bardzo przydatna informacja dla początkujących modelarzy (w tym mnie). Tu akurat mamy paletę kolorów vallejo. Ja natomiast dobrałem swoje kolory z palety pactra. Zobaczymy co z tego wyjdzie:)



Po zewnętrznych oględzinach czas dorwać się do wnętrza pudełka. Po zażartej walce z tasiemkami zabezpieczającymi otwieram pudełko, wyciągam ramki z elementami modelu i...

... zdziwienie. Kto do jasnej ciasnej grzebał przy mojej ramce!! Ewidentnie czegoś tam brakuje. Już miałem iść z tym na policję, ale doszedłem do wniosku, że lepiej kleić niż donosić...



... i zabrałem się za wycinanie elementów. Jako pierwsze podwozie, potem przednie i tylne zawieszenie, a na końcu koło zapasowe. Rada: wycinamy tylko te części, które będziemy kleić. Nie wycinamy wszystkiego od razu, bo zrobimy sobie tylko bałagan i możemy pogubić drobne elementy.  
Już na początku napotkałem problemy- za mocno przydusiłem skalpel do ramki i pękł mi prawy resor. Uszkodzoną część skleiłem dopiero po wycięciu całego podwozia.


Przy wycinaniu elementów zauważyłem kilka miejsc, na które trzeba bardzo uważać:


Rys. 1. i 2.- Resory. Bardzo łatwo jest o złamanie lub nadgięcie któregoś z nich.
Rys. 3.- Przedni zderzak.
Rys. 4.- Kierownica.
Rys 5. i 7.- Tylne oraz przednie zawieszenie. Przy wycinaniu tych elementów należy uważać, aby nie wyciąć "za daleko", ponieważ po przyklejeniu kół może okazać się, że ich rozstaw będzie zbyt mały.
Rys. 6.- Dźwignia zmiany biegów. Tutaj uważamy, żeby nie odciąć dolnej części, którą w dalszym etapie wklejamy w podłogę samochodu.

Pierwszy punkt instrukcji możemy odhaczyć jako gotowe:) 




W kolejnych etapach skleję wnętrze pojazdu, koła, i wprawię szybki do kabiny. Zapraszam na kolejne relacje z budowy:)