Zdjęcia oraz teksty, zamieszczane na blogu są moją własnością i zabronione jest kopiowanie ich bez mojej zgody. W przypadku gdy tekst lub zdjęcia nie są mojego autorstwa, zamieszczam odnośnik na końcu posta.

sobota, 2 stycznia 2016

"Majstry" Odcinek 2. Zenek, nie śpij!

"Majstry"
Odcinek 2.
Zenek, nie śpij!

Po konferencyjne after party zakończyło się... lepiej nie chcecie wiedzieć.
Niestety dla Zenka, kolejnego dnia trzeba było iść na budowę. Biedak ledwo wstał rano z łóżka.
Przyszedł pod stadion, otworzył skrzynkę z narzędziami, jeszcze na chwilę usiadł i...
...zasnął.
 Niczego nie świadomy spał smacznie prawie dwie godziny.



Nie zbudziły go nawet kroki zbliżającego się Prezesa.


Alfred, widząc Zenka , który śpi w czasie pracy, poczerwieniał ze złości.
Podszedł do kierownika budowy. Nie obchodziło go, że jest to cioteczny kuzyn wujka od strony matki. Praca to praca, nie ma zmiłuj.
- Zeeeeeneeeek!! Co Ty sobie myślisz!? 
Przestraszony biedak zbudził się nagle i stanął jak wryty. 
Podnosząc ręce do góry krzyczał:
- Nie strzelać! Nie strzelać!
- Zaraz cię strzele to się obudzisz! Po co żeś tak polewał?! Co Ty sobie wyobrażasz! W robocie jesteś, a w robocie się nie śpi!!!
 Alfred krzyczał tak ładnych parę minut. Biedny Zenek nie wiedział co odpowiedzieć.
Prezes na końcu dodał spokojnym głosem:
- I nie krzycz tak bo mi łeb pęka.




 Przy pomocy szefa, po długiej walce z utrzymaniem równowagi, majster pozbierał się i ruszył za Alfredem. Szedł baardzo chwiejnym krokiem.


 Spacer na górę stadionu, z wiadomych przyczyn, trwał o wiele dłużej niż powinien.
Dla Zenka ta droga była wyjątkowo męcząca.
Gdy tak szli, Alfred dał swojemu podwładnemu radę.
- Zenek, tak na przyszłość... Nie śpij w lompach, bo cie mole zeżrą. 

Gdy już dotarli na miejsce Prezes wytykał błędy kierownikowi, które ten popełnił w pierwszym dniu pracy.
- Uuu panie kierowniku. Ładnie, żeś pan tam zjechał. Krzywo wyszło i trzeba to poprawić. Widać, że na trzeźwo to kleiłeś.



Inspekcja trwała dalej. Alfred wytykał kolejne błędy.
- A tu zalep mi tą dziurę. Szpara jest na całą dłoń. Tak to my robić nie będziemy.
Po czym klepiąc Zenka po ramieniu dodał:
- Ale rozumiem cie. Klejenie na trzeźwo ci nie służy.



Zeszli na dół.
- Ten odcinek ma być zrobiony do końca tygodnia.
Alfred nic więcej nie powiedział. Odszedł.



Zenek nie czekając od razu zabrał się do pracy.



Dostawca zapałek wysypał budulec ładny kawałek od stadionu. 
Biedny Zenek trochę się nachodził.
- Cholera, dalej nie szło tego wysypać!- mamrotał pod nosem.


Pół dnia później.
- Eh, w końcu ostatni kurs. Powinienem upomnieć się o kilometrówkę za dzisiejszy dzień.



Zenek pracował w pocie czoła.
Zapałka po zapałce kleił wytrwale.


Robota w mgnieniu oka posuwała się do przodu.
Jednak Zenek lepiej pracuje na wspomagaczach.



- A ty co tak podpierasz tę zapałkę?!- krzyczał z dołu Prezes.
- Panie Alfredzie!- odpowiedział zdyszany kierownik.- Mam do pana sprawę!



Zenek zszedł do prezesa. 
Ocierając pot z czoła rzekł:
- Przydałaby mi się pomoc. Prędzej przejdę na emeryturę, niż to skończę sam. I jakaś koparka by się przydała. Te zapałki pół dnia nosiłem!
- Hmm, przemyśle Twoją propozycję. Ale nic nie obiecuję. Wiesz, dodatkowe koszty, a moje Porshe na wodę nie jeździ. Teraz idź odpocznij. Na razie.
- No, no, do jutra panie prezes.


***KONIEC***


Wystąpili:

Prezes Alfred Wąs

Kierownik, Zenek

Kolejny odcinek za tydzień!