Zdjęcia oraz teksty, zamieszczane na blogu są moją własnością i zabronione jest kopiowanie ich bez mojej zgody. W przypadku gdy tekst lub zdjęcia nie są mojego autorstwa, zamieszczam odnośnik na końcu posta.

wtorek, 15 grudnia 2015

Z domowego archiwum, część II i aktualne postępy.


Nadeszła pora na... pomidora!!!
Żarcik :)

Teraz na poważnie.
Trochę podłubałem przy zapałkach, pomierzyłem, pokleiłem, prawie miesiąc zleciał 
od ostatniego wpisu
i przyszedł czas na dalszą relację z budowy.
Zaczynamy!

Napis, który zakończył ostatni wpis, a właściwie jego zdjęcie
prezentuję się tak:

Taśma LED idealnie się wpasowała.
Miałem trochę problemy z zamontowaniem taśmy LED. Była trochę zakrzywiona
i trudno było ja doprowadzić do normalnego stanu. 
Ale na efekt świetlny musicie trochę poczekać :)

Najpierw trzeba to wszystko zakryć dachem.
Kilka prób mierzenia i odrysowania zakończyło się fiaskiem.
Udało się dopiero, bodajże za piątym razem.
Około sześć godzin klejenia (rozłożyłem to sobie na dwa dni, bo kto normalny by tyle wytrzymał)
i gotowe.


Później potraktowałem to papierem ściernym, zaczynając od gradacji 80, 100,
następnie 120, 220 na 480 skończywszy. W sumie ok godzina szlifu.
Jak to mówią, Gdzie zapałki szlifują, tam trociny lecą czy jakoś tak;).


A tu ofiara godzinnego wysiłku szlifowania ręcznego.

Moje paluchy
Efekt zadowalający:

A jak to się prezentuje w całości?
Ano tak o, kilka szybkich zdjęć:





Czas na napis na ścianie trybuny.
Widać go dość dobrze, tylko ciężko było mi ustawić aparat, żeby zrobić odpowiednie zdjęcie.



A tak stadion prezentuje się w nocy


Na płycie boiska jeszcze bałagan, ale niebawem znajdzie się tam murawa.

Może być?

Nie ma co spoczywać na laurach, do zakończenia budowy jeszcze długa droga.
Teraz najtrudniejsza część- budowa elewacji i dachu.
Ale po kolei. Zacząłem od wyrównania trybun ( ścianka z zapałek na samej górze). Miało to na celu zrównać poziom przy budowie szkieletu pod dźwigary. 

Na zdjęciu ścianka nie jest w pełni skończona.
Projektantem nie jestem, ale trzeba było sobie zaplanować kolejne etapy budowy.
Lepszy rydz niż nic.
Plan przedstawia planowaną długość i przekrój dźwigarów oraz wysokość stadionu.


Podczas planowania wyliczyłem, że szkielet pod dźwigary będzie miał 4,7 cm wysokości.
Standardowe zapałki mają długość 4,2 cm. Musiałbym sklejać zapałki. Nie chciałem sobie robić dodatkowej pracy, więc zamówiłem patyczki o grubości zapałek tj. 2mm i długości 65 cm. Wystarczyło je pociąć.


 Długość 4,7 cm.
Dwa były gotowe. Pozostało wyciąć jeszcze 63 patyczki o długości 4,7 cm oraz 65 patyczków o długości 3 cm.
Dwie godziny żmudnego docinania, szlifowania, mierzenia suwmiarką i gotowe.
Można zacząć robić szkielet pod "posadzkę", na której umieszczę dźwigary.
Prace montażowe ruszyły.



Ten kieliszek po lewej stronie u góry (pewnie go nie zauważyliście zanim tego nie przeczytaliście) nie służył mi do picia, nie nie :) Trzymałem w nim pocięte patyczki.



Długi wieczór docinania i klejenia dobiegł końca.
Teraz muszę wykleić szkielet, a później to się zobaczy.
Nie ma co planować na zapas.

Co sądzicie o stadionie? Podoba się Wam?
Jeśli macie jakieś uwagi, podzielcie się nimi w komentarzach, chętnie przeczytam Wasze opinie.
A tymczasem bywajcie! 
Do następnego wpisu :)